X


 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
._ Nie kazał.Uwielbiam prace ogrodowe.Zajmowałam się tym od maleńkości.Matka ją nauczyła.Pózniej Jo pracowała w ogrodzie wraz z ojcem._ Dobrze cie traktuji? - dociekał Tuck.Skinęła głową"_ Nie wyobra\am sobie lepszej opieki.Wicehrabia zabrał mnie na zakupy, podarował mi mnóstwo pięknychprzedmiotów.A ty, Tuck? Czujesz się tu szczęśliwy?_ My z Browniem lubim robote w stajni.Nie znosim zamknieńcia._ Rayne chyba zdawał sobie z tego sprawę"_ Mo\e.A mo\e ino chcioł nos trzymeć z dala od ciebie._ Jesteś na pokojach zawsze mile widziany, 'I'uck, przecie\ wiesz.Chłopak milczał przez chwilę"_ Jak ty to znosisz, Jo? - zapytał wreszcie.- Kiedy łon kładzi na cie łopy? Rzygeć mi sie chce, jak pomyślem,co ten skurwysyn cie tyko.Szkoda, co \em sam tamtej nocy nie zostrzelił bydloka.Wtedy byś nie musiołalizeć mu butów.- Nie mów tak! - Wstała impulsywnie, a Tuck w ślad za nią.- Na litość boską, wicehrabia ryzyko�wał dla nas\ycie! Dobrze nas traktował, nakarmił, odział, ofiarował ten piękny dom.- A ty w zamion robisz za jego dziwke!Jo wpatrywała się weń tak, jakby widziała go po raz pierwszy.Azy napłynęły jej do oczu.- W pewnym sensie zapewne masz rację, w in�nym jednak.- Jak\e zdołałaby wytłumaczyć przyjacielowi,jakie uczucia poruszył w niej Ray�ne? Sama ich nie rozumiała.- Wicehrabia zawarł ze mną umowę.Jest dlamnie dobry, więcej ni\ do�bry.i cierpliwy.- Spojrzała Tuckowi w oczy.- Prawdę mówiąc, jego lordowskamość jeszcze mnie nie tknął.- Czemu? - Chłopak wykrzywił się szyderczo.- Myśli, coś go niego dna ?Poniewa\ zale\y mu na tym, bym go pragnęła.I, Bóg mi świadkiem, pragnę go - pomyślała. - Poniewa\ nie chce mnie w niczym urazić.Jest dobrym człowiekiem, Tucker.Z pewnością sam todostrzegasz.Mę\czyzna mruknął coś niezrozumiale, wlepia�jąc wzrok w noski swych butów.Jo nie zwróciła mu uwagi, i\jest to pierwsza nowa para, jaką kiedykol�wiek posiadał.- Powiado, co mi znojdzie posade.Bydem ter�minował u jakiego rzemieśnika.Załatwienie takiego terminu sporo kosztowa�ło, jednak Jo przekonała się ju\ o szczodro$ci Rayne'a.- Co chciałbyś robić? - zapytała, pomijając mil�czeniem fakt, i\ okaleczone dłonie Tuckera z górywykluczały większość rzemiosł.- Aociec byli piekorzem.- Tuck wzruszył ramionami.- Gdyby doszło co do czego, to chyba na pie�korza bymchcioł.Jego ojciec.Człowiek, który sprzedał własnego syna.- Mało moich pamientom - ciągnął Tuck - ale dalej czujem zapach ciasta, co go wyjmowano z pieca.Nawidok świe\ego chleba zaro myślem o matuli.- Będzie z ciebie świetny piekarz.- Jasne, co nie od razu.nowet jizli przeklenty lordziak dotrzymo słowa.- Dotrzyma.Wicehrabia zawsze wywiązuje się z obietnic.Uzmysłowiła sobie, \e to prawda.leszcze kilka lygodni temu nie uwierzyłaby, i\ wicehrabia jest człowiekiemhonoru.Podbudowana tą myślą, po�nownie pochyliła się nad rabatą"- Na długo wybył? - zapytał Tuck.W brzuchu Jo rozlało się łaskoczące ciepło.- Wraca dzisiaj - odparła cicho.- Przysłał wia�domość, \e pojawi się póznym wieczorem.Tuck skwitował informację skinieniem głowy.locelyn kontynuowała pracę, jednak ręce lekko jej dr\ały, kiedyprzesiewała ziemię.Rayne przybę�dzie wieczorem.Odkąd wyjechał, niecierpliwie wy�patrywała jegopowrotu.Na myśl o nadchodzącej nocy poczuła przyjemny ucisk w \ołądku.Rozdział 9Opuściwszy miejską rezydencję lorda Dorringa, Rayne wsiadł do smukłego czarnego landa, które wybrał napodró\ do miasta.Na drzwiach pojazdu nie widniały \adne symbo�le, nic zatem nie obwieszczało otoczeniu to\samo�ścipasa\era, co z kolei niewątpliwie prowadziłoby do snucia hipotez, dokąd te\ wicehrabia się udaje.Raynezwykle nie dbał o konwenanse, obecnie jed�nak ze zdumieniem odkrył, i\ nie odpowiada mu myśl, \e imięJocelyn miałoby zostać powiązane z jego własnym, przy czym mówiono by o niej tym samym wzgardliwym,pełnym potępienia tonem, ja�ki śmietanka towarzyska rezerwuje dla kobiet po�kroju Rosalee Shellgraveczy nawet lady Campden.Co zrozumiałe, ostatecznie i tak się owej sytu�acji nie uniknie.Niemniej Rayne zamierzał oszczędzić swej -ju\ wkrótce - kochance tego ro�dzaju przykrości, póki tylko zdoła.- Maddox Street - zawołał do stangreta.- Nie oszczędzaj koni, spieszę się.Usiadł wygodnie, pojazd zaś ruszył z szarpnię�ciem, wreszcie wioząc Rayne'a do jego wybranki.Przez cały wieczór niecierpliwie wyczekiwał tej chwili.Mimo świetnych kart przegrał kilka partii wista,jedynie dlatego, i\ myślami bez przerwy krą\ył wokół J ocelyn i ich ognistego tele-a-tete sprzed kilku dni.Byłjednak wtorek.W ostatnich dwóch latach Rayne ani razu nie opuścił spotkania Bok�serskiej Pięści.Gdybytego wieczoru się nie zjawił, wywołałby spekulacje.Do klubu nale\ał tak\e Harcourt, który natychmiastskorzystałby ze spo�sobności do opowiedzenia o tym, jak niedawno zo�stał przedstawiony uroczej paniWyndam.Na litość boską, dziewczyna jeszcze mu się na�wet nie oddała! Nie rzuci jej wilkom na po\arcie!Powóz zajechał po niego kilka minut po jedena�stej, zatem Rayne opuścił towarzystwo dość wcześnie,choć nie na tyle, \eby zwrócić tym czyjąś uwagę" Niezwykła była natomiast skromna ilość spo\ytej przezeńbrandy.W rzeczy samej, odkąd poznał tę czarnowłosą sekutnicę, która ośmieliła się grozić mu bronią, piłbardzo mało.Po odejściu z armii folgował sobie w grze w karty, pił i chodził na dziw�ki wyłącznie z nudów.Od owej pamiętnej nocy przed rezydencją Dorringa nie nudził się jednak z pewnością.Uśmiechnął się,pomyślawszy o Joce�Iyn.Zywił nadzieję, i\ będzie nań czekać.Z drugiej strony, gdyby spała, mógłby wsunąć się nagi do jej łó\ka.Spodobała mu się owa wizja [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • drakonia.opx.pl
  • Linki



     

    Drogi uĚźytkowniku!

    W trosce o komfort korzystania z naszego serwisu chcemy dostarczać Ci coraz lepsze usługi. By móc to robić prosimy, abyś wyraził zgodę na dopasowanie treści marketingowych do Twoich zachowań w serwisie. Zgoda ta pozwoli nam częściowo finansować rozwój świadczonych usług.

    Pamiętaj, że dbamy o Twoją prywatność. Nie zwiększamy zakresu naszych uprawnień bez Twojej zgody. Zadbamy również o bezpieczeństwo Twoich danych. Wyrażoną zgodę możesz cofnąć w każdej chwili.

     Tak, zgadzam się na nadanie mi "cookie" i korzystanie z danych przez Administratora Serwisu i jego partnerĂłw w celu dopasowania treści do moich potrzeb. Przeczytałem(am) Politykę prywatności. Rozumiem ją i akceptuję.

     Tak, zgadzam się na przetwarzanie moich danych osobowych przez Administratora Serwisu i jego partnerĂłw w celu personalizowania wyświetlanych mi reklam i dostosowania do mnie prezentowanych treści marketingowych. Przeczytałem(am) Politykę prywatności. Rozumiem ją i akceptuję.

    Wyrażenie powyższych zgód jest dobrowolne i możesz je w dowolnym momencie wycofać poprzez opcję: "Twoje zgody", dostępnej w prawym, dolnym rogu strony lub poprzez usunięcie "cookies" w swojej przeglądarce dla powyżej strony, z tym, że wycofanie zgody nie będzie miało wpływu na zgodność z prawem przetwarzania na podstawie zgody, przed jej wycofaniem.