[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Nie mogła oddychać.Nos i usta były zapchane ziemią.Ale przynajmniejnic nie przygniatało jej głowy.Czuła powiew powietrza i promienie słońcana twarzy.To coś pociągnęło ją mocniej, wyciągnęło z tunelu, który był jejgrobem, i rzuciło na ziemię.Jak szalona próbowała oczyścić twarz, plułaziemią i nadal nie mogła oddychać.Zaczęło jej szumieć w głowie.Umierała.- Uspokój się.Rurik.Rurik tu jest.- Pomogę ci.64RS Przyłożył usta do jej ust, wdmuchując powietrze.Jej płuca rozdęłysię.Kiedy się od niej oderwał, zaczęła kaszleć.Kasłała i kasłała,wypluwając ziemię, łapiąc spazmatycznie powietrze.Jednak żyła.Czułasię, jakby trafiła do piekła, ale żyła.Kiedy otworzyła oczy, okazało się, że siedzi na wąskiej półce naklifie nad morzem.Znajdowali się jakieś trzy metry nad ziemią itrzydzieści metrów nad poziomem oceanu.Rurik siedział obok niej, z rękami opartymi na kolanach.Patrzyłgdzieś daleko w morze.Był cały oblepiony ziemią: jego włosy, brwi,skóra, nawet w uchu miał ziemię.Rana, którą miał na czole, krwawiła.Przyszło jej do głowy, że ona też musiała wyglądać nie najlepiej.Nie obchodziło jej to.Ważne, że żyła.Oparła głowę o skałę.Powietrze pachniało oceanem i ziemią.Skałykłuły ją w plecy, to znak, że żyła.Buty miała pełne ziemi, czuła kamyki,które dostały się między palce u stóp.Z tego też się cieszyła.- Boisz się wysokości? - zapytał Rurik.- Nie.- Gdzieś w oddali fale uderzały o skały.- Tylko ciemności.Pokiwał głową.- Nie mogę uwierzyć, że udało ci się ocalić plecak.Spojrzała posobie.Kiedy czekała na Rurika przy wejściu do tunelu, założyła sobieplecak z przodu i przypięła go mocno paskami.- Aparat - powiedziała.Zachichotał.- Jasne.Ocalał?Rozsunęła zamek, wyciągnęła aparat i obejrzała go.Jej wodo- iziemioodporny solidny plecak zdał egzamin.65RS - Wygląda na to, że tak.- Dzielna dziewczynka.- Znowu zachichotał.Delikatnie odłożyłaswój ukochany aparat.Rurik wyjął z kieszeni telefon komórkowy i otworzył go.W środkumiał pełno ziemi.- Cholera.Ekran był popękany.Potrząsnął nim, przyłożył do ucha, próbując zadzwonić.- Cholera - powiedział znowu.- Nie jest odporny na zgniatanie.-Schował telefon do kieszeni.- A ty, masz telefon?- W plecaku - powiedziała od niechcenia.- Ale jest wyłączony.A ktoniby ma do mnie dzwonić?- Nie wiem.Może twoja mama albo ojciec? Wpatrywała się w ocean.Cienka, jasnoszara linia ukazała się nad horyzontem, pochłaniając błękitneniebo.- Moi rodzice nie żyją.- Może twój drugi facet?- Jest zajęty - powiedziała obojętnie.- Chcesz wzbudzić moją zazdrość?- Nie.- Nie, jasne, że nie.Musiałoby ci na mnie zależeć.Naprawdę chcesz o tym teraz rozmawiać? Ale nie spytała głośno.Onzawsze i wszędzie był gotów z nią rozmawiać.Ale ona za wszelką cenęchciała uniknąć konfrontacji.Rozpięła zamek plecaka.- Chcesz zadzwonić do swojej rodziny? Kiedy usłyszą o eksplozji, napewno będą się martwić.Wziął ją za rękę.66RS - Nie będą się martwić, przynajmniej nie przez tych kilka dni.Zawsze wychodzę cało z opresji.Lepiej na razie nie włączaj telefonu.Wiedziała dlaczego.- Coś nam tutaj grozi? - zapytała, wskazując na szczyt klifu.- Nie.Chłopcy nie wiedzieli, że byliśmy w grobowcu.I oczywiście nie mają pojęcia, że udało nam się uciec.- Wiedziałam, że ta legenda jest przereklamowana - powiedziała zsatysfakcją.- Jaka legenda? - Spojrzał na nią uważnie.- Opowiem ci, jak wyjedziemy z wyspy.Zmrużył oczy.Chciał coś powiedzieć, ale zrezygnował.- Co tam trzymasz? - zapytał w końcu.Wiedziała, że to nie było to, o co chciał zapytać.Spojrzała na swoją dłoń.Trzymała w niej brudny, zardzewiałykawałek metalu w kształcie ostrza o długości około dwudziestucentymetrów.- Nie wiem.Chyba jakiś nóż.Przyplątał się, kiedy mnie stamtądwyciągałeś.- Schowaj go.Pózniej mu się przyjrzymy [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • drakonia.opx.pl
  • Linki